Samorząd Rzeczoznawców Majątkowych – wspólna przyszłość zawodu. Głos w dyskusji.
03.02.2026 r.
Między obawą a nadzieją
Dyskusja o powołaniu samorządu zawodowego rzeczoznawców majątkowych od pewnego czasu wywołuje pewne emocje. Padają pytania o wolność, koszty, ryzyko centralizacji, ale też o sens dalszego trwania w obecnym modelu. To naturalne, bo mówimy w końcu o zmianie, która dotyka fundamentów wykonywania naszego zawodu – rzeczoznawcy majątkowego. Warto jednak spróbować spojrzeć na tę debatę nie jak na konflikt „za” i „przeciw”, lecz jak na dojrzałą rozmowę środowiska o swojej przyszłości. Zawód rzeczoznawcy majątkowego znalazł się kilka lat temu w momencie przełomowym. Presja technologiczna w postaci automatycznych modeli wyceny, rosnące wymagania banków i instytucji, spadek cen usług oraz coraz częstsze kwestionowanie operatów szacunkowych sprawiają, że dotychczasowe mechanizmy ochrony zawodowej skuteczności po prostu przestają działać. To nie jest kryzys wywołany jedną decyzją czy jedną grupą interesów. To kryzys systemowy, wynikający m.in. z Gowinowej deregulacji, który narastał latami.
Diagnoza bez oskarżeń
Obecny model oparty na dobrowolnych stowarzyszeniach dał środowisku wiele dobrego: integrację lokalną, wymianę doświadczeń, szkolenia i działalność społeczną. Jednocześnie jego ograniczenia stały się dziś aż nadto widoczne. Rozproszenie organizacyjne powoduje, że głos rzeczoznawców majątkowych w debacie publicznej jest przede wszystkim niespójny. Administracja rządowa oraz silni uczestnicy rynku nie mają jednego, reprezentatywnego partnera do rozmów, a gdzie jest wielość partnerów, decyzje zapadają jednostronnie. Symptomami tej słabości są dobrze znane absurdy: nieaktualny centralny rejestr rzeczoznawców majątkowych, w których figurują osoby nieaktywne zawodowo lub nieżyjące, brak realnych narzędzi dyscyplinarnych wobec rażąco nierzetelnych praktyk, łamania etyki zawodowej czy niemożność skutecznej reakcji na modele biznesowe traktujące rzeczoznawcę majątkowego wyłącznie jako tani zasób. To wszystko nie jest winą konkretnych osób czy organizacji, lecz konsekwencją konstrukcji systemu, który nie został wyposażony w odpowiednie instrumenty.
Samorząd jako narzędzie, nie cel
W tym kontekście idea samorządu zawodowego pojawia się nie jako ideologiczny projekt, lecz jako propozycja narzędzia naprawczego. Samorząd nie jest celem samym w sobie i nie stanowi magicznego rozwiązania wszystkich problemów. Jest natomiast mechanizmem, który jeśli zostanie dobrze zaprojektowany może wzmocnić to, co dziś jest za słabe na aktualną rzeczywistość: jednolitą reprezentację, odpowiedzialność zawodową i zdolność reagowania na zmiany rynkowe i prawne. Obowiązkowa przynależność, często postrzegana jako zagrożenie dla wolności, w istocie oznacza coś innego: powszechność zasad i równość odpowiedzialności. Dopiero wtedy standardy, etyka i jakość przestają być deklaracją, a stają się realnym zobowiązaniem wszystkich wykonujących zawód. To także warunek prowadzenia rzetelnych list aktywnych rzeczoznawców, co ma znaczenie nie tylko dla środowiska, lecz dla całego rynku i obrotu gospodarczego.
Prestiż i podmiotowość
Nie bez znaczenia jest również kwestia prestiżu. Rzeczoznawca majątkowy wykonuje czynności o fundamentalnym znaczeniu dla bezpieczeństwa majątkowego obywateli, stabilności rynku nieruchomości i systemu finansowego. Są to klasyczne cechy zawodu zaufania publicznego. Brak samorządu sprawia jednak, że odpowiedzialność za standardy i etykę spoczywa głównie na administracji rządowej, a nie na samym środowisku. Powołanie izby zawodowej byłoby symbolicznym ale i praktycznym domknięciem tej tożsamości, przejściem od zawodu regulowanego do zawodu współodpowiedzialnego za interes publiczny. Jednolity samorząd to także realna siła w rozmowach o przyszłości technologii. Automatyczne modele nie znikną, a pytanie brzmi, czy będą narzędziem wspierającym pracę rzeczoznawcy majątkowego, czy jej substytutem. Bez instytucjonalnej reprezentacji środowisko nie ma szansy współkształtować tych reguł. Z samorządem natomiast taka szansa jest większa.
Obawy, które warto oswoić
Krytycy projektu samorządu podnoszą ważne i uzasadnione obawy: koszty, biurokrację, ryzyko korporacjonizmu czy utratę lokalnej tożsamości. Te głosy nie powinny być marginalizowane, wręcz przeciwnie, to one wyznaczają warunki brzegowe, bez których samorząd nie ma sensu. Transparentny budżet, demokratyczne wybory, kadencyjność władz, silna rola struktur regionalnych i jasne ograniczenie administracji do niezbędnego minimum to nie dodatki, lecz fundamenty powodzenia całego projektu. Warto też jasno powiedzieć: brak samorządu nie oznacza braku kosztów ani braku wpływów. Oznacza jedynie, że koszty i wpływy pozostają poza kontrolą środowiska, a reguły gry ustalane są przez najsilniejszych uczestników rynku.
Wspólny mianownik
Ministerstwo wprost komunikuje dziś, że brak jednoznacznego stanowiska środowiska jest główną barierą dla jakichkolwiek zmian. To sygnał, który można odczytać nie jako zamknięcie drzwi, lecz jako wezwanie do odpowiedzialności. Niezależnie od tego, jaki model ostatecznie zwycięży, największym zagrożeniem jest trwanie w podziale i bezruchu. Samorząd zawodowy nie jest zamachem na wolność ani cudownym ratunkiem. Jest propozycją dojrzalszego, bardziej odpowiedzialnego uporządkowania zawodu w świecie, który nie będzie czekał. Można ją przyjąć, można ją odrzucić – ale nie można jej zbyć bez refleksji. Być może prawdziwą stawką tej debaty nie jest sama izba, lecz zdolność środowiska rzeczoznawców majątkowych do mówienia jednym głosem, z wzajemnym szacunkiem i świadomością wspólnego interesu. Jeśli ten głos się pojawi, przyszłość zawodu przestanie być kształtowana wyłącznie przez siły zewnętrzne. I to jest powód do ostrożnego, ale realnego optymizmu.
Samorząd jako proces, nie jednorazowy akt
Warto podkreślić, że samorząd zawodowy nie jest rozwiązaniem zero-jedynkowym ani nieodwracalnym. Jego powołanie nie oznacza automatycznego sukcesu – oznacza natomiast stworzenie ram instytucjonalnych, w których środowisko może wreszcie prowadzić dojrzałą, odpowiedzialną politykę zawodową. Samorząd nie jest celem samym w sobie, lecz narzędziem, które może – ale nie musi – zostać dobrze wykorzystane. Dlatego kluczowe znaczenie ma nie tylko odpowiedź na pytanie „czy”, ale przede wszystkim „jak i kiedy”. Dyskusja o izbie powinna więc koncentrować się na mechanizmach zabezpieczających: kadencyjności władz, przejrzystości finansów, realnej kontroli oddolnej, silnej roli regionów oraz jasnym rozdziale funkcji administracyjnych od reprezentacyjnych. To właśnie te elementy decydują o tym, czy samorząd stanie się wspólnotą odpowiedzialności, czy jedynie kolejną strukturą formalną.
Przestrzeń na kompromis i współistnienie
Często pomijanym wątkiem jest możliwość współistnienia samorządu i stowarzyszeń. Doświadczenia innych zawodów pokazują, że izba nie musi oznaczać likwidacji dorobku organizacji społecznych. Wręcz przeciwnie, dobrze zaprojektowany model może pozostawić stowarzyszeniom rolę think tanków, ośrodków szkoleniowych, platform integracji środowiskowej i innowacji. Samorząd natomiast przejmowałby funkcje regulacyjne, nadzorcze i reprezentacyjne. Taki podział ról pozwala zachować lokalną tożsamość i energię oddolną, jednocześnie wzmacniając zawód jako całość. Nie chodzi o centralizację dla samej centralizacji, lecz o koordynację tam, gdzie jest ona niezbędna.
Odpowiedzialność pokoleniowa
Debata o samorządzie to również rozmowa o przyszłych pokoleniach rzeczoznawców. Bez uporządkowanego systemu praktyk, mentoringu i realnej kontroli jakości wejścia do zawodu, profesja będzie podupadać i tracić atrakcyjność dla młodych specjalistów. Samorząd może stać się gwarantem „drożności pokoleniowej” tzn. zapewnić, że wiedza, etos i odpowiedzialność zawodowa będą przekazywane w sposób systemowy, a nie przypadkowy. W tym sensie decyzja o samorządzie wykracza poza bieżące interesy ekonomiczne czy organizacyjne. Jest decyzją o tym, czy chcemy zostawić po sobie zawód silniejszy, czy słabszy, bardziej odporny na presję rynku i technologii, czy zdany wyłącznie na indywidualną zaradność jednostek. Samorząd rzeczoznawców majątkowych nie musi być ani zamachem na wolność, ani cudownym lekarstwem. Może natomiast stać się rozsądnym kompromisem między niezależnością a odpowiedzialnością, między lokalnością a siłą wspólnoty. Warunkiem jest jedno: uczciwa, spokojna rozmowa i gotowość do współdecydowania. Bo tylko zawód, który potrafi rozmawiać sam ze sobą, może być partnerem dla państwa, rynku i społeczeństwa. Podobnie jak miało to miejsce w 1997 r. kiedy zbudowano jego podwaliny oraz tworzono standardy zawodowe.
Przygotował:
Marcin Czarnecki
dodano: Wtorek, 03/02/2026 10:42
ostatnia aktualizacja: Wtorek, 03/02/2026 10:52





